Jak przestać być zajętą i zacząć być produktywną?

Dlaczego jesteś ciągle zajęta? Zauważyłaś, że to jakaś epidemia naszych czasów – bycie zajętym.  Skąd się to wzięło i jak temu zaradzić?

Kiedy pytasz znajomych, sąsiadów czy rodzinę, co u nich słychać  z pewnością odpowiedzą Ci, że są zabiegani i na nic nie mają czasu.

Niestety ta smutna rzeczywistość dotyka również dzieci. Kiedyś dzieciaki biegały zaraz po szkole po dworze, dziś trzeba się umawiać na spotkania – synchronizując ich napięte do granic wytrzymałości kalendarze

Pamiętam z dzieciństwa, że w co drugą niedzielę jeździliśmy dwoma tramwajami na obiad do rodziny. W pozostałe niedziele oni przyjeżdżali do nas. Wychowywaliśmy się blisko z kuzynami i kuzynkami mimo dzielącej na odległości. Równie bliskie relacje mieliśmy z sąsiadami i dzieciakami z osiedla.

 

Dziś wszyscy mamy telefony, samochody, Internet i teoretycznie powinno być łatwiej, ale nie jest. Dlaczego? Bo nikt nie ma CZASU!

 

I tutaj nasuwa się pytanie: gdzie się podział czas? Dlaczego jest on najbardziej deficytowym dobrem naszych czasów. Dlaczego nagle mamy go mniej, skoro doba ma nadal 24 godziny?muzeum orseya zegar

A co z technologią, która miała nam tak wiele ułatwić?

Nagle okazuje się, że super technologie nie tylko nie pozwalają nam zaoszczędzić czasu, ale fundują nam coś zupełnie przeciwnego.  Pożerają nasze życie.

Nie jest to jednak wina technologii samej w sobie, a raczej sposobu  w jaki z niej korzystamy: nieumiarkowanie.

 

Jak zatem wyrwać się ze szponów technologii  oraz wiecznej pogoni i odzyskać swoje życie?

 

Poznaj 5 sprawdzonych przeze mnie sposobów:

 

Jak coś robisz, rób to świadomie

 

Zanim zaczęłam pisać ten tekst wypowiedziałam następujące słowa:

Moją intencją jest napisać wartościowy tekst na bloga w ciągu najbliższej godziny. W tym czasie jestem maksymalnie skoncentrowana i produktywna.”

 

Jeżeli sama nie określisz wyraźnie czego pragniesz, Twój dzień i Twoje życie wypełnią  się przypadkowymi wydarzeniami i ludźmi, a Ty skończysz biegając za rzeczami, które nie  tylko nie sprawiają Ci  przyjemności, ale kradną Twój cenny czas.

Czy zdarza Ci się czasami zapomnieć, że to Ty tworzysz swoje życie  i swoją rzeczywistość?  Wiem, że czasami nie jest to wygodne, bo łatwiej obarczać winą rząd, zły los, czy inne osoby. Branie odpowiedzialności za swoje życie może być trudne. W zamian otrzymujesz jednak coś niezwykłego – możliwość wpływania na swój los.

Do tego właśnie wykorzystuję świadomą intencję. Pozwala mi ona celowo tworzyć moje życie małymi krokami każdego dnia.

Jak to wygląda w praktyce?

Swój dzień dzielę na małe bloki zadań. Wstaję rano z łóżka i wypowiadam

 

Moim zamiarem jest spędzić produktywny i przyjemny poranek, dzięki któremu zyskam motywację i energię do działami na cały dzień.”

 

Po tych słowach zabieram się za swoją poranną procedurę.

Przed każdą czynnością wypowiadam w głowie szybką intencję, tak, żeby działać w pełni świadomie prawie przez cały dzień.

 

Kiedy wsiadam do samochodu zanim ruszę wypowiadam w myślach kolejną intencję:

Moją intencją jest dojechać na miejsce bezpiecznie i na czas, po drodze spotykam tylko rozważnych i uprzejmych kierowców, a na końcu podróży łatwo znajduję wygodne miejsce do parkowania”.

Potem włączam przyjemną muzykę i ruszam. Uwierz mi , że skoro to działa w paryskiej dżungli, to zadziała wszędzie. Wypróbuj.

Jeżeli ten temat Cię zaintrygował polecam Ci wspaniałą książkę: „Potęga świadomej Intencji” E. i J. Hicks, która naprawdę odmienia życie. Kiedy odkryjesz magię celowego tworzenia lub inaczej działania z intencją, twoje życie się odmieni 🙂

 

Procedury nie są takie złe, jeśli mądrze z nich korzystasz

 

Kiedy dawno temu  pracowałam w korporacji dostawałam gęsiej skóry na słowo procedura. Był to dla mnie jakiś bliżej nieokreślony twór ważniejszy, niż człowiek. Tłumaczono nią każdą niekompetencję, niemoc ludzką i każdy brak decyzji.  Z procedurą  jest jednak, jak z wyżej wspomnianą technologią – właściwie użyta może znacznie ułatwić życie.

Od kiedy ustaliłam swoje poranne i wieczorne procedury zauważyłam, że lepiej wykorzystuję czas w ciągu dnia i jestem bardziej produktywna. Kiedy dokładnie wiem co, jak i kiedy mam robić po prostu działam bez zbędnego analizowania, ociągania się i rozważania.

Kiedy procedura wejdzie Ci w krew staje się Twoim nawykiem. Nawet nie zauważasz, kiedy pewne czynności zaczynasz robić automatycznie. Zupełnie naturalne staje się dla Ciebie to, że ścielisz łóżko, jak tylko wstaniesz, że ćwiczysz 15 minut dziennie przed śniadaniem, że  sprzątasz w czasie gotowania, a nie po, że poświęcasz 15 minut dziennie na swoje hobby lub że masujesz swoje ciało szczotką przed każdym prysznicem 🙂 Więcej na temat masażu szotką znajdziesz w poradniku o naturalnej pielęgnacji.

Wszystko, co masz spisane i ustrukturyzowane wykonujesz wręcz machinalnie bez większego wysiłku,  czasem nawet zupełnie bezwiednie, jakbyś była na autopilocie.

 

Twój kalendarz nie musi być wypełniony po brzegi

 

kalendarz

 

Dziś panuje błędne przekonanie, że musimy mieć kalendarz do granic wypełniony zajęciami.  Nie jesteś zajęta, nie jesteś kobietą sukcesu.

Spotykam się z tym na co dzień. Kiedy przyprowadzam do szkoły  K.  z kreatywnie zaplecionymi włosami  🙂 ciągle wysłuchuję komentarzy innych mam, że one nie mają czasu na takie fryzury, bo są takie zajęte. Wtedy uśmiecham się i mówię, że ja znajduję na to czas, bo obie to kochamy,  jest to dla nas ważne i mamy to wpisane w poranną procedurę w pozycji: kreatywne plecionki 🙂

Piszę o tym dlatego, że w dzisiejszych czasach, kiedy przyznajesz, że masz na coś czas, to tak jabyś  publicznie przyznała się do bycia nieudacznicą. A nie powinno być raczej odwrotnie?

Wracając do kalendarza i planowania zajęć.  Jeżeli czujesz, że musisz mieć wypełniony po brzegi każdy dzień, to po prostu wpisuj do niego pozycje takie, jak: relaks, dumanie, siedzenie w ciszy, kąpiel,  siedzenie na ławce w parku, słuchanie muzyki, picie herbaty, wyglądanie przez okno, itp. To tylko pozornie nic nie znaczące zajęcia. W rzeczywistości to właśnie podczas słodkiego lenistwa przychodzą nam do głowy najlepsze pomysły i rozwiązania. Tylko w ciszy możemy usłyszeć odpowiedzi na nurtujące nas pytania.

Każdy potrzebuje czasu na przemyślenia i analizę. Czasami odkrywasz, że biegniesz w złym kierunku i robisz coś, co nie tylko nie daje Ci satysfakcji, ale dosłownie kradnie Twoją radość.

Przejrzy więc swój kalendarz i swoją listę zadań i odpowiedz sobie przy każdym na następujące pytania:

 

  • Po co to robię?
  • Dla kogo to robię?
  • Ile mnie to kosztuje? (czasu, pieniędzy, wysiłku)
  • Co się stanie, jak przestanę to robić?
  • Czy daje mi to radość lub moim bliskim?
  • Jakie są tego korzyści?

 

To, że żyjemy  w świecie nieograniczonych wręcz  możliwości nie oznacza, że musimy z wszystkiego korzystać, wszędzie być, wszystko zobaczyć i wszystkiego doświadczyć. Sztuką jest wybrać z tego oceanu możliwości,  tylko te, które są   uszyte na miarę naszych potrzeb i  wartości.

 

Wystarczy 1 góra 2 pozycje na Twojej liście rzeczy do zrobienia

 

lista rzeczy do zrobienia

 

Znasz to uczucie, kiedy masz tyle rzeczy do zrobienia i czujesz się tak przytłoczona, że  w efekcie siedzisz i nie robisz nic?

Jedyne, co możesz zrobić w tej sytuacji, to ograniczyć swoją  listę „to do”.

Kiedyś przeczytałam, że na dany dzień powinno się wyznaczać jedno, góra dwa zadania do wykonania. Tak robią ludzie efektywni, w odróżnieniu od tych ciągle zajętych.

Pomyślałam, że jest to zupełnie nierealne biorąc pod uwagę ilość rzeczy, które  każda z nas ma codziennie do zrobienia. Potem podeszłam do sprawy w zupełnie inny sposób. Przyjrzałam się swojej liście zadań do wykonania na dany dzień i zaznaczyłam te, które muszą być wykonane tego dnia. Muszą i już.

Okazało się, że muszę ugotować obiad i muszę napisać wpis na bloga, bo odkładam to od kilku dni. Wpisałam więc te dwie pozycje na listę i postanowiłam wykonać je w czasie, kiedy jestem najbardziej produktywna, czyli rano. Okazało się, że udało mi się w miarę sprawnie uporać z tymi zadaniami i jeszcze kilkoma z listy. Wszystkie pozostałe odhaczone zadania traktowałam jako bonus.

Dało mi to poczucie satysfakcji. Zupełnie miła odmiana od wiecznie towarzyszącego nam poczucia frustracji i nienadążania z niczym.

Czasami jedno w 100% wykonane zadanie w ciągu dnia zanczy więcej niż 10 innych pobieżnie wykonanych czynności.

 

 

Wielozadaniowość jest do bani

 

Zdarzyło Ci się kupić pralkę, albo zmywarkę, która ma 100 programów i jeszcze więcej możliwości,  a potem korzystać tylko z jednego? Jak to jest, że w sklepie dajesz się zwabić tym wszystkim marketingowym trikom zupełnie zapominając , że w głębi duszy ponad wszystko na świecie chcesz, żeby było łatwo?  Kiedy wrócisz do domu i zobaczysz instrukcję obsługi urządzenia na 300 stron marzysz o tym, żeby był tylko jeden przycisk: „prać” lub „zmywać”.

Podobnie jest w innych dziedzinach życia. Chcesz, żeby było prosto. Po co więc słuchać szkolenia online jednocześnie gotując obiad, po co zmywać naczynia oglądając jednocześnie serial w TV lub po co bawić się z dzieckiem jednocześnie sprawdzając pocztę i newsy na FB? Oszczędność czasu jest tylko pozorna. Za każdym razem, kiedy wykonujesz kilka czynności jednocześnie Twój mózg wykonuje dużo większą pracę, niż gdybyś robiła każdą rzecz osobno. Jesteś po prostu bardziej zmęczona, rozdrażniona i mniej efektywna. W efekcie poświęcasz na wszystko więcej czasu i energii. To daje zero satysfakcji.

Spróbuj od teraz robić zawsze tylko jedną rzecz na raz. Odkryj przyjemność jaką daje wykonywanie prostych codziennych czynności. Nastaw minutnik i sprawdź, że uważne gotowanie zupy nie zajmuje, aż tyle czasu, a kiedy skupisz się tylko na zupie ona nawet lepiej smakuje.

Kiedy ćwiczysz skup się na tym, jak pracują Twoje mięśnie, myśl, o tym, jakie korzyści daje Twojemu ciału 15 minut gimastyki. Wykonuj świadomie każdy ruch. Odkryj, jak przyjemna może być gimanstyka. Spróbuj przy każdej innej czynności.

 

A Ty jesteś ciągle zajęta?

 

 

8 komentarzy

  1. Iwona | 15th Maj 17

    „To, że żyjemy w świecie nieograniczonych wręcz możliwości nie oznacza, że musimy z wszystkiego korzystać, wszędzie być, wszystko zobaczyć i wszystkiego doświadczyć. Sztuką jest wybrać z tego oceanu możliwości, tylko te, które są uszyte na miarę naszych potrzeb i wartości.” – to samo wyznaję. Popatrz jak smutną rzeczą jest, że musimy się nauczyć od nowa jak żyć…zwyczajnie, codziennie.

    • Ania | 15th Maj 17

      To prawda, że gdzieś się pogubiliśmy, ale ja wierzę, że odnajdziemy drogę, bo prawdę mamy w sobie- czasami tylko głęboko schowaną.

  2. Jola | 15th Maj 17

    Też mam takie poczucie, że jest epidemia bycia zajętym. Aż mi często głupio, że ja prawie zawsze mam czas, bo tak jak piszesz to, może być interpretowane, że ja nic w życiu nie robię, czyli nie jestem kobietą sukcesu. Dla mnie priorytetem są ludzie dlatego zawsze robię co mogę by mieć czas dla rodziny, przyjaciół, znajomych.

    • Ania | 15th Maj 17

      Umiejętne znajdywanie czasu na to, co kochasz i co dla Ciebie ważne to sukces właśnie 🙂 Cieszę się, że są ludzie, którzy mają czas 🙂 To taka miła odmiana
      i życie bliżej harmonii 🙂

  3. Ula z prostoofinansach | 15th Maj 17

    To czy jesteśmy zajęci, często jest rozumiane jako to co wypada jeszcze robić/zrobić zamiast tego co chcemy robić. A wtedy to od razu dużo lepiej to wygląda 🙂

    • Ania | 15th Maj 17

      To prawda. Czasami najtrudniej jest być sobą po prostu. Tak dużo rzeczy jest nam od dziecka wtłaczanych, że potem nie wiemy, kim jesteśmy tak naprawdę i czego pragniemy. Dzięki Ula

  4. Aneta | 16th Maj 17

    Ja też byłam wiecznie zajęta, choć nie miałam zbyt wielu zajęć poza pracą. Dwie sytuacje w moim życiu pokazały mi, że oszukuję samą siebie. Najpierw poszłam na intensywny kurs języka – trwał 6 tygodni, od poniedziałku do czwartku po 3h dziennie. Czyli rano pędziłam do pracy, potem na drugi koniec miasta na kurs i wracałam do domu o 22. Wtedy zrozumiałam jak to FAKTYCZNIE jest nie mieć czasu.

    A później przyszedł drugi czas w moim życiu, kiedy zdecydowałam się podjąć drugiego etatu. TAK! Pracuję na dwa etaty, na szczęście jeden zdalnie. Brzmi jak okropieństwo, a ja mam wrażenie, że teraz mam więcej czasu i korzystam z życia dużo bardziej. Po prostu wszystko poukładałam dokładnie, zaczęłam jeść śniadania, chodzę regularnie do kina, robię sobie posiłki do pracy. Weekendy wykorzystuję do cna, a zawsze jakoś tak przebimbałam się po domu. Po prostu ruszyłam tyłek i okazało się, że czas jednak jest z gumy 😉

    • Ania | 16th Maj 17

      Dzięki Aneto za ten komentarz. Uwielbiam czytać takie historie, jak Twoja o ludziach, którzy odnaleźli swój sposób na życie i czują się szczęśliwi. To znak dla nas wszystkich, że można i da się i czas jest z gumy 🙂

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *