Jak utrzymać porządek w domu?

W domu naprawdę da się utrzymać porządek.  Nie sądziłam, że kiedyś wygłoszę takie zdanie, ale jednak stało się 🙂

Mój dom nie zawsze wyglądał idealnie, zresztą teraz też nie wygląda.

W porządkowaniu nie chodzi jednak o osiągnięcie ideału. Idealny to może być dom na zdjęciu w katalogu. W rzeczywistości Twój dom żyje.

Zalana podłoga w  łazience świadczy o tym, że dzieciaki się w niej  kąpały, zachlapane lustro, że myły ręce po przyjściu ze szkoły, brudna kuchenka to znak, że zjedliśmy pyszny, domowy obiad, a porozrzucane książki,  kredki, kartki czy zabawki to dowód na to, że twórczo spędzamy czas.

Dom to miejsce, w którym żyjemy, odpoczywamy, jemy, bawimy się, śpimy, czy po prostu świetnie się czujemy. Nie chodzi o to, żeby był świątynią czystości, ale raczej oazą spokoju.

Nie oczekuj więc, że w Twoim domu będzie cały czas idealny porządek.  Spraw raczej, żeby był on wystarczająco czysty i zorganizowany. To nie tylko kwestia estetyki. Uporządkowana przestrzeń może całkowicie odmienić Twoje życie. 

Jak to zrobić?

Jest na to sposób i to bardzo prosty. Po raz kolejny sprawdza się zasada – moja ulubiona zresztą- że najlepsze są proste rozwiązania.

Nie chodzi o to, żeby ciągle walczyć z bałaganem, bo ta walka jest bardzo wyczerpująca i co gorsza  mało skuteczna. Wiem, testowałam to na sobie długie lata 🙂 Sztuka polega na tym, żeby  bałaganu do domu w ogóle nie wpuszczać!

Łatwiej powiedzieć niż wykonać? Wcale nie!

Po latach zmagań w końcu udało mi się pojąć (tak, człowiek czasami  dochodzi bardzo długo do prostych rozwiązań), że do utrzymania porządku w domu potrzebne są tylko 4 rzeczy.

 ODPOWIEDNIA MOTYWACJA

 

Motywacja jest elementem kluczowym w całym systemie utrzymywania porządku.

Człowiek silnie zmotywowany może góry przenosić, również góry bałaganu, zabawek, czy brudnych ubrań.

Zacznij więc od znalezienia czegoś,  co sprawi, że zapragniesz z całych sił zapanować nad swoim domem, tak, żeby raz na zawsze przestać być jego niewolnicą.

Nie czekaj aż frustracja sięgnie zenitu. Silnie zmotywowana będziesz nie do pokonania 🙂

Do utrzymywania porządku może motywować Cię chęć zapraszania ludzi do swojego domu, znalezienie czasu na rzeczy, które kochasz, chęć odzyskania kontroli nad życiem i wiele innych rzeczy.

Wyobraź sobie, jak Twoje życie mogłoby wyglądać, gdyby Twój dom był uporządkowany i czysty. Niech ten obraz wraca za każdym razem, kiedy będziesz chciała się poddać i odpuścić.

Dla mnie taką motywacją było to, by móc znów cieszyć się każdą sobotą. Beztroskie soboty, które pamiętałam z czasów dzieciństwa zniknęły bezpowrotnie. Sobota stała się dniem porządków.

Tak było.   Łukasz zabierał dzieci na spacer, a ja spędzałam dzień w towarzystwie mopa, odkurzacza i ścierki – na własne życzenie! Po kilku godzinach rodzinka wracała uśmiechnięta i  zadowolona ze spaceru, a ja umęczona krzyczałam na nich już w progu, żeby nie zadeptali podłogi.

Nie muszę nawet chyba wspominać o tym, że po moim idealnym porządku nie było śladu już koło poniedziałku.  Z każdym kolejnym dniem stan domu się pogarszał, aż w końcu w sobotę bałagan znów całkowicie przejmował kontrolę i trzeba było znowu zabierać się za porządkowanie.

Sobota – kiedyś ukochany dzień tygodnia– stała się nagle tym najgorszym.

Na szczęście udało mi się przywrócić dobre imię sobocie.

Pomogła mi w tym przeprowadzka do Paryża. O ile wizja spędzania soboty w domu na sprzątaniu zawsze była ciężka, o tyle w Paryżu stała się nie do wytrzymania. Spotkanie z odkurzaczem nie wchodziło w grę, kiedy za oknem Pola Elizejskie, ogrody Luksemburskie, czy spacer wzdłuż Sekwany. To miasto jest po prostu zbyt piękne, żeby nie korzystać z jego uroków, zwłaszcza w weekend.

Całą swoją energię skupiłam więc na tym, żeby wypracować skuteczny system utrzymywania porządku na co dzień, tak, żeby wyswobodzić sobotę spod terroru sił porządkowych.

Pokusa wyjścia w miasto była zbyt silna, żeby z niej rezygnować tylko z powodu brudnych podłóg, czy stosów ubrań do prasowania.

Jeżeli Ty również stałaś się sobotnią lub co gorsza całotygodniową zakładniczką domu znajdź czym prędzej coś, co Cię z tej  niewoli oswobodzi. Poszukaj swojej wewnętrznej motywacji i przejdź do działania opartego o :

CODZIENNE RYTUAŁY

 

Rytuał to brzmi dość poważanie. Nie myśl jednak, że odprawiam jakieś czary mary i dom błyszczy 🙂  Choć czary mary też uprawiam, ale to temat na inny wpis 🙂

Rytuał to nic innego, jak lista stałych rzeczy do zrobienia w ciągu dnia i tygodnia.

Co powinno się znaleźć na tej liście? Pewnie sama doskonale wiesz, ale jeżeli potrzebujesz inspiracji to podpowiem Ci, jak powstała moja lista.

Wzięłam kartkę  i długopis i spisałam największe  bolączki związane z domem i jego organizacją: pranie, brudna łazienka, bałagan w kuchni, pokoje dzieci (prawdziwe świątynie bałaganu), szafy, szafki, papiery, całe stosy papierów oraz gotowanie obiadów.

Z listy wybrałam problemy najbardziej palące:

  • łazienka
  • ubikacja
  • kuchnia
  • pranie
  • gotowanie

Tak powstała moja lista codziennych celów. Na jej podstawie ułożyłam zadania do wykonania na każdy dzień wraz ze szczegółowym czasem ich wykonania. Opracowałam poranny, wieczorny i tygodniowy  rytuał.  To pozwala mi utrzymać dom w wystarczającym porządku. Słowo wystarczający jest tu kluczowe. Kiedyś sprzątałam raz w tygodniu i Łukasz śmiał się, że zachowuję się, jakbyśmy oczekiwali na inspekcję sanepidu.

Teraz sprzątam regularnie, ale mam do tego zdrowy dystans. Dom musi być uporządkowany, a nie sterylny 🙂

Każdego ranka, jak rodzina wyjdzie z domu poświęcam około 30-45  minut na poranny rytuał. W tym czasie:

ścielę łóżka – codzienne ścielenie łóżek nie tylko daje wspaniały efekt wizualny, ale wpływa również dobrze na psychikę. Kiedy zaczynasz dzień od realizacji zadań – nawet tak prostych, jak ścielenie łóżka masz więcej energii, motywacji i chęci do działania przez resztę dnia. Jest jakaś magia w porannych czynnościach – ich wykonywanie daje poczucie spełnienia, dobrze wykonanej pracy, panowania nad swoim domem i życiem. Wypróbuj sama!

ścielenie łóżkagotuję zupę – zupa to stały element naszego codziennego menu. Jestem prawdziwą zupomaniaczką i mam nawet swoją teorię, że zupa jest dobra absolutnie na wszystko. Z tego właśnie powodu zupa stała się stałym elementem mojego porannego rytuału. Gotowa zupa pozwala mi się skupić na innych obowiązkach w ciągu dnia, a poza tym zawsze mam czym nakarmić dzieci zaraz po przyjściu ze szkoły i męża, po powrocie z pracy.

sprzątam łazienkę – wiem, jak to brzmi. Już słyszę Twój głos oburzenia: jak to codziennie?  Zaufaj mi to działa. Codziennie rano, kiedy wszyscy już skorzystają z łazienki i pałaszują smacznie śniadanie ja wpadam tam na chwilę zrobić szybki makijaż. Kiedy skończę odkładam wszystkie rzeczy na miejsce. Spryskuję umywalkę, blat wodą z octem i przecieram szybko ściereczką, którą trzymam w szufladzie w łazience. To pozwala zaoszczędzić czas i jest bardzo praktyczne. Wiele razy przekonałam się, że częściej wytarłabym coś w łazience, gdybym miała ściereczkę pod ręką. Potem jeszcze  spryskuję  samą wodą lustra, głównie tam gdzie się zabrudziły  i  szybko przecieram specjalną ściereczką do szyb i okien, swoją drogą to cudowny wynalazek – ekologiczny i  bardzo skuteczny. Na koniec przecieram szybko podłogę.  Gotowe! 5 minut pracy – włączyłam stoper!

sprzątanie łazienkisprzątam ubikację – w ubikacji trzymam płyn i papierowe ręczniki. Sprawdza się tutaj ta sama zasada, co w łazience – masz pod ręką, częściej użyjesz. Raz dziennie czyszczę muszlę  i spryskuję wszystkie powierzchnie, które potem wycieram jednorazowym ręcznikiem. Być może używanie jednorazowych ręczników nie jest ekologiczne, ale pranie za każdym razem ściereczki też nie. Wybrałam to pierwsze rozwiązanie, bo jest szybkie i praktyczne.

sprzątam po śniadaniu – w kuchni o poranku zazwyczaj panuje porządek, bo staram się zawsze posprzątać w niej wieczorem. Rano sprzątanie w kuchni ograniczam do opróżnienia zmywarki i włożenia do niej brudnych naczyń po śniadaniu. Jest tego sporo, bo od rana przygotowuję dzieciom ciepłe lunche do szkoły, a to wszystko wymaga gotowania lub podgrzewania.

włączam pranie – nie wiem ile osób jest w Twoim domu, ale moja 4 osobowa rodzina produkuje dużo brudnych ubrań. Dzieciaki po przyjściu ze szkoły wszystko mają do prania, mąż codziennie dorzuca do kosza na bieliznę koszulę. Do tego jeszcze moje ubrania.  Stos z rzeczami do prania rośnie w tempie zastraszającym. Najlepszym sposobem na to, żeby mieć go pod kontrolą i jednocześnie unikać sytuacji, że dzieci nie mają czystych dresów na sport jest systematyczne pranie. U mnie oznacza to jedno pranie dziennie. Nie przeładowuję pralki, żeby ubrania nie były za bardzo pogniecione. Piorę, rozwieszam starannie, żeby uniknąć prasowania, jak tylko sie da.

utrzymywanie porządku w domu

pracuję nad jednym wybranym miejscem w domu przez maksymalnie 10-15 minut. To wybrane miejsce, to może być szafka w kuchni, lodówka, drzwi od łazienki, czy półka z książkami. Skupiam się na niewielkiej przestrzeni, ale za to sprzątam ją gruntownie.

W ciągu dnia nie sprzątam już niczego w domu aż do wieczornego rytuału.

Rytuał wieczorny obejmuje:

sprzątanie kuchni – kiedyś, po ugotowaniu obiadu moja kuchnia wyglądała, jak pobojowisko. Aż strach było do niej wejść, więc odwlekałam ten moment w czasie. Nie było to zbyt mądre rozwiązanie, bo przykry obowiązek wisiał potem nade  mną. Nie wspomnę już o zdrapywaniu zaschniętego jedzenia. Odkąd wprowadziłam zasadę: “sprzątam, w trakcie gotowania” życie stało się prostsze. Każdy garnek odkładam na bieżąco do zmywarki, wszystkie sprzęty i produkty odkładam od razu na miejsce. Kiedy serwuję obiad lub kolację na stół wszystko w kuchni jest posprzątane. Na koniec wieczorem, jak już zjemy kolację  przecieram kuchenkę, zlewozmywak, zamiatam podłogi i zamaczam ściereczkę i gąbkę w miseczce z wodą i płynem do naczyń i zostawiam na noc.  Rano wylewam wodę  i płuczę ściereczkę. Jest czysta, świeża i gotowa do użycia, podobnie, jak moja kuchnia 🙂

przygotowywanie rzeczy na kolejny dzień –  poranek jest o wiele łatwiejszy i lepiej zorganizowany, kiedy  niektóre rzeczy przygotujesz dzień wcześniej. Ja codziennie rano szykuję lunch do szkoły dzieciom. Gdyby nie wieczorne planowanie to rano nie dałabym rady tego opanować. Wieczorne przygotowywanie obejmuje też pakowanie plecaków i toreb oraz przygotowywanie ubrań na następny dzień.

składanie prania – uprane i rozwieszone rano rzeczy zazwyczaj wieczorem są już suche. Składam je i roznoszę na miejsce – do tej pracy angażuję dzieci.

uporządkowany domogarnięcie salonu – przed pójściem spać staram się pozbierać wszystko, ze stolika w salonie, poskładać koc, jeżeli pod nim siedziałam, ułożyć poduszki na sofie, czy odłożyć książkę na półkę. Lubię rano wstawać do posprzątanego salonu. Utrzymywanie w nim porządku jest bardzo proste – wystarczy robić to systematycznie

spacer po domu i odłożenie rzeczy na miejsce – na koniec dnia przechodzę jeszcze po całym domu i odkładam na miejsce wszystko, czego nie sprzątnęliśmy w ciągu dnia. Trwa to najwyżej kilka minut, a robi ogromną różnicę. Trzyma bałagan w ryzach.

DOBRE NAWYKI

 

W utrzymywaniu porządku kluczową kwestią jest wyrobienie sobie dobrych nawyków oraz coś o wiele trudniejszego – wyćwiczenie tych nawyków u rodziny 🙂

Porządek to kwestia rodzinna. Kiedyś byłam jedyną strażniczką porządku w domu. Nadal jestem główną dowodzącą, ale rodzina jest zaangażowana. Codziennie rano z uporem maniaka egzekwuję składanie łóżek. Nieważne, jak dzieci to robią. Ważne, że to robią i że mają taki nawyk (jeszcze nie do końca mają, ale nie ustaję w próbach). Jestem równie nieustępliwa jeśli chodzi o ogarnięcie pokoju każdego wieczoru przed pójściem spać, zwłaszcza podłogi. Jeżeli choć raz zdarzyło Ci się nadepnąć w nocy gołą stopą na klocek, czy żołnierzyka doskonale rozumiesz skąd mój upór 🙂

Jeśli chodzi o nawyki to nie ograniczam się do „pastwienia się” nad rodziną.

Sama  też wyrobiłam w sobie 2 nawyki niezwykle pomocne przy utrzymywaniu porządku, z których jestem bardzo dumna (nawet jeżeli czasami zdarzają mi się małe odstępstwa od normy):

odkładam rzeczy na miejsce

To prosty nawyk, który możesz wyćwiczyć. Ja dałam radę, to Ty też dasz.

Zaczęłam od rzeczy prostych, jak wieszanie do szafy kurtki zaraz po jej zdjęciu. Za każdym razem kiedy miałam ochotę  gdzieś na chwilę ją rzucić zatrzymywałam się i odkładałam ją na miejsce. Szybko weszło mi to w nawyk.

Niestety nad dziećmi jeszcze pracuję. Wieszając kurtkę od razu do szafy mam z nią kontakt tylko raz. Kiedy rzucałam ją na kanapę i tak musiałam ją kiedyś sprzątnąć, a to oznaczało, że poświęciłam jej drugi raz swoją uwagę i czas

 kończę to, co zaczęłam

Odkryłam, jak ważne jest to, żeby zawsze kończyć to, co się zacznie. Każda rozpoczęta czynność, to jak otwarcie nowego katalogu. Nie dopuszczam, do tego, żeby mieć mnóstwo otwartych katalogów jednocześnie. To powoduje chaos w głowie i zmęczenie. Zaczynam coś robić i nie przestaję dopóki nie skończę. Tutaj nie chodzi o wielkie projekty i skomplikowane zadania, ale raczej o drobiazgi, jak

  • rozpakowanie zakupów zaraz po przyjściu ze sklepu
  • rozwieszeniu prania zaraz po tym, jak pralka skończy prać
  • nalewaniu wody do filtra, jak tylko go opróżnię
  • odkładaniu rzeczy na miejsce, jak przestaję ich używać

Trenowanie na małych domowych zadaniach przynosi pozytywne efekty także w innych sferach  życia i  bardziej ambitnych projektach.

 

SYSTEMETYCZNE DZIAŁANIE

 

W domu nie da się posprzątać raz na zawsze. Porządek trzeba stale utrzymywać. Jak tylko na jakiś czas sobie odpuścisz bałagan przejmie kontrolę, a wtedy biada Ci 🙂

Kiedy bałagan i  brud się nawarstwi, wtedy ciężko nad nimi zapanować. Nie wspominając już o tym, jak  trudno jest zabrać się  za sprzątanie. Znacznie lepiej jest sprzątać na bieżąco. Stosuje tę zasadę zwłaszcza podczas gotowania. Gotując  myję i wycieram wszystko na bieżąco. O ileż łatwiej jest umyć jeden garnek lub włożyć go do zmywarki, niż poczekać aż cała kuchnia zostanie  zastawiona brudnymi naczyniami. Na widok takiego bałaganu Twój mózg z pewnością wyśle Ci sygnał ostrzegawczy:  UCIEKAJ 🙂

Nie odkładaj rzeczy na potem i nie dopuszczaj, żeby bałagan się gromadził. O wiele łatwiej jest rozprawiać się z nim na bieżąco i co najważniejsze zajmuje to mniej czasu. Szorowanie zaschniętej patelni zajmie z pewnością więcej Twojego cennego czasu, niż gdybyś umyła ją zaraz po tym, jak ostygnie.

Utrzymywanie porządku w domu jest możliwe 🙂

Dobra wiadomość jest też taka, że praca nad domem wykonywana codziennie w małych ilościach nie jest  tak bolesna, jak wielkie cotygodniowe porządki!

A jak Ty panujesz nad bałaganem we własnym domu?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

8 komentarzy

  1. Joanna tasarz | 17th Lis 16

    Jeżeli chodzi o mnie to teraz uczę się od mojej córki. Kiedy jestem u niej w domu i widzę to wszystko, o czym pisze, to jestem zdumiona, że to się da w tym pędzie ich życia. Wracam do domu i staram się wprowadzać te zasady do naszego domu. Wiem też, że ład w domu sprawia, że wszystko jest piękniejsze. Gratulacje Aniu

    • Ania | 17th Lis 16

      Dziękuję 🙂 Zamiłowanie do porządku wyniosłam z domu – czystego, pachnącego i uporządkowanego 🙂

  2. Magda | 17th Lis 16

    A interesuje mnie rola męża w codziennych porządkach/obowiązkach, jak to u Was wygląda?
    Tekst inspirujący, na pewno wprowadzę niektóre rozwiązania u nas 🙂 dziękuję

    • Ania | 17th Lis 16

      Ciesze się i dziękuję 🙂 Mąż jest takim samym miłośnikiem porządku, jak ja 🙂 W związku z tym angażuje się w domowe prace (np. prasowanie, sprzątanie kuchni, gotowanie, mycie podłóg, czy okien). Do tego jest mistrzem odkładania rzeczy na miejsce.

  3. Weronika | 17th Lis 16

    Wszystkie moje problemy… I rozwiązania. Jestem na etapie walki ze straconymi sobotami i ciągłą frustracja związaną z porządkiem (a właściwie jego brakiem)… I mimo że problemy właściwie identyczne i ta sama liczba osób w mieszkaniu to jakoś nie idzie mi najlepiej… Niemniej tekst budujący 🙂 może jednak w końcu się uda…

    • Ania | 18th Lis 16

      Uda się z pewnością. U mnie bardzo mocno pomógł plan działania. Ustaliłam rytuały, które po krótkim czasie stały się moimi nawykami.
      Teraz robię je na automacie 🙂 Powodzenia! Uwolnij sobotę 🙂

  4. Beata | 18th Lis 16

    Hahaaa! A ja pamiętam, jak jeszcze jakiś czas temu (no 20 lat;)), ktoś się ze mnie śmiał, że u mnie rzeczy mają swoje miejsce, a przestawianie ich wywołuje we mnie niepokój:)

    To mi zostało do dziś. Rzeczy mają swoje miejsce, kurtki, czapki, filiżanki, przyprawy, What ever…..

    Rodzina sprząta razem ze mną w piątki. Tak w piątki. Po całym ciężkim tygodniu spinamy się i sprzątam w piątki. Dom mamy ogromny, całymi dniami jesteśmy w pracy albo na delegacji. Dlatego sobota to święto. W sobotę chcę się rano myć w czystej łazience, jeść w czystej kuchni i jedzenie też ma być de luxe;) i nigdzie się nie spieszyć. Ten sposób działa już od wielu lat…jeszcze na studiach tak robiłam i wiele osób już tym zaraziłam . Polecam.

    Rodzina też ma ręce, potrafią pracować, odkurzac, ładować zmywarkę i robić zakupy.

    No….lecę sprzątać łazienki, bo to jest mój odcinek.

    • Ania | 19th Lis 16

      Ty byłaś i jesteś prawdziwą boginią domowych porządków 🙂 U Ciebie było i zapewne nadal jest perfekcyjnie. U mnie jest wystarczająco dobrze, ale ciągle się rozwijam, bo to prawda, że tylko w uporządkowanym domu można wypocząć i się zrelaksować. Bałagan budzi niepokój i powoduje mętlik w głowie, a my chcemy być zen 🙂

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.