Kiedy to się skończy? Co z nami będzie?

Kiedy to się skończy? Co ze mną będzie? Czy jestem bezpieczna?

Zadajesz sobie czasami takie pytania? Szczególnie teraz? Jeśli tak, to jak wpływają one na twoje samopoczucie?

Czujesz strach, paraliż, stres, niepewność?

Pamiętam, jak kiedyś w księgarni mój wzrok przykuła książka – która traktowała o sztuce zadawania właściwych pytań. Wtedy po raz pierwszy zaczęłam zwracać uwagę na to, jakie pytania sobie zadaję w życiu. Nie czytałam tej książki, ale pamiętam, że pomyślałam wtedy, że nigdy dotąd nie zastanawiałam się nad rodzajem pytań, które krążą w mojej głowie, a tymczasem tutaj, ktoś napisał o tym całą książkę.  Zdecydowałam wtedy, że przyjrzę się bliżej pytaniom, które często sobie zadaję.

Zaczęłam wyłapywać je i spoglądać na nie przez pryzmat własnego samopoczucia.

Sprawdzałam czy pytania te inspirują mnie do poszukiwania rozwiązań, do rozwoju, czy raczej powodują, że zastygam w miejscu skulona w sobie i wystraszona.

Takie przyglądanie się sobie i swoim myślom sprawiło, że zaczęłam wykorzystywać pytania do własnego rozwoju.

Zamiast zastanawiać się, co ze mną będzie, czy mi się uda, zaczęłam raczej pytać:

  • jak wnieść więcej miłości w daną sytuację,
  • jak najlepiej wykorzystać dzień,
  • co zrobić, żeby być bliżej życia, jakiego dla siebie pragnę,
  • co w tej sytuacji zrobiłaby miłość, itd.

Niesamowite było to, że kiedy zaczęłam zadawać właściwe pytania nie tylko czułam większy spokój w głowie i w sercu, ale też zaczęłam otrzymywać odpowiedzi, których szukałam. Czasami odpowiedź była natychmiastowa, jak na przykład w sytuacji, kiedy pytałam swoje ciało, czego mu potrzeba i od razu słyszałam, że wody. Czasami odpowiedzi przychodziły po czasie – zwykle w chwilach, kiedy byłam zrelaksowana lub skupiona na czymś przyjemnym.

W obecnej sytuacji, kiedy media donoszą o kolejnych ofiarach koronawirusa, o zagrożeniach i niepewnej przyszłości ja nadal skupiam się na zadawaniu sobie pytań, które podnoszą mnie na duchu.

 

Zamiast więc martwić się o to, co mnie czeka w przyszłości zastanawiam się, jak najlepiej przeżyć dzisiejszy dzień, jak najlepiej wykorzystać chwilę obecną, jak wykorzystać kwarantannę, jakie zmiany mogę wprowadzać każdego dnia, żeby stawać się osobą, jaką chcę być (spełnioną, radosną, szczęśliwą, spokojną).

Zamiast zastanawiać, kiedy to się wszystko skończy skupiam się raczej na tym, jakiego życia dla siebie pragnę, jakiej pracy, co lubię robić, co sprawia mi przyjemność, jakiej przyszłości nie tylko dla siebie, ale też dla swojego kraju, dla ziemi chciałabym.

Zamykam oczy i wyobrażam sobie ziemię, na której panuje harmonia. Myślę o ludziach wolnych, dobrych, spełnionych. Myślę o pięknych krajobrazach, czystych rzekach, szczęśliwych zwierzętach, pięknych chmurach, prostych rozwiązaniach.

Przyszłość nie jest z góry przesądzona. Przyszłość tworzysz ty i ja – każdego dnia, w tej chwili swoimi myślami, działaniami wpływasz na to, co będzie. Wybieraj miłość teraz i spodziewaj się miłości w przyszłości.

 

Zamiast zastanawiać się, dlaczego nas to spotyka skupiam się raczej na tym, żeby znaleźć odpowiedź na pytania: co dobrego mogę w tym znaleźć dla siebie, jak najlepiej mogę zadbać o siebie, czego mi potrzeba, co mogę sobie ofiarować, czym mogę się teraz zająć. Choć skupiam się na sobie wiem, że to nie jest egoizm, a raczej przejaw miłości własnej. Wiem, że kiedy jestem zdrowa, spokojna, ufna, skupiona na miłości i wdzięczności, wtedy najlepiej wspieram swoją wymarzoną wizję ziemi.

Ludzie zadowoleni z siebie, skupieni na miłości, wyrozumiali, współodczuwający, pomocni, tolerancyjni nie mają potrzeby z nikim walczyć, nikogo przekonywać, nikomu ubliżać, umniejszać, za niczym gonić, o nic walczyć.

Czyż biorąc pod uwagę sytuację, jaka panuje obecnie na świecie najważniejszym zadaniem dla każdej z nas nie jest stanie się taką właśnie osobą?

Czyż najważniejsze nie jest teraz to, byś skupiła się na przebaczeniu, na miłości własnej, na uleczeniu starych ran, uwalnianiu zablokowanych emocji, na twórczości, na radości, na zabawie, na beztrosce, na nudzie?!

Pamiętasz, co to znaczy nudzić się? Możesz sobie na to pozwolić. W życiu nie chodzi o to, żeby cały czas tworzyć, działać, realizować się. Czasami wystarczy być.

Pomyśl o tej krótkiej chwili pomiędzy wdechem i wydechem. Dla mnie to taki moment, kiedy nie robię nic – po prostu jestem. W tej chwili właśnie dzieją się cuda. W tej chwili czuję wolność, spokój, ciszę. Ta chwila jest cenna. Delektuj się nią. Delektuj się ciszą, nudą. Kiedy włączają się myśli, które buntują się przeciwko nudzie, które powodują dyskomfort dostrzeż je i wyślij do światła. To tylko ego wraca do tego, co znane. Ego jest jak małe dziecko, które boi się tego, czego nie zna. Przytul je, zapewnij, że jesteś bezpieczna.

Zamiast martwić się o swoją przyszłość, zamiast zastanawiać się, kiedy wszystko znowu będzie „normalne” skup się raczej na tym, jakiej przyszłości dla siebie pragniesz, co dla ciebie jest normalne i czy naprawdę pragniesz powrotu, do tego, co było.

Teraz masz ku temu dobre warunki. Teraz masz więcej czasu, mniej rozpraszaczy, mniej wymówek. Czego pragnę? Jaką osobą chcę być? Co chcę robić? Co sprawi mi przyjemność? Co tak naprawdę jest dla mnie ważne? Jakich osób wokół siebie naprawdę potrzebuję? Czy osoba, z którą jestem zamknięta teraz w domu jest tą właściwą osobą, z którą chcę być? Co mogę do swojego życia dodać, co mogę z niego usunąć?

 

Spójrz na obecną sytuację, jak na dar. Jak mogę z niego skorzystać? Zadawaj odpowiednie pytania.

Każdego dnia zrób sobie przerwę, pobądź sama ze sobą, posiedź w ciszy. Każdego dnia pozwól sobie na nudę. Zostaw wszystkie rozpraszacze i po prostu nie rób nic. Na początku może być trudno. Możesz czuć dyskomfort. Ego walczy 🙂  Z czasem przypomnisz sobie, że nie tylko działanie, ale też bycie jest ważne. Pozwól sobie po prostu być.

 

Jeżeli potrzebujesz prowadzenia w drodze do ukochania siebie, swojego ciała i życia – zajrzyj koniecznie do

RADOSNEJ PODRÓŻY DO UKOCHANEGO CIAŁA

 

 

Namaste

 

 

 

 

 

2 komentarze

  1. Marzena | 27th Kwi 20

    W samo sedno Aniu. Ja czuję spokój. Spędzam ten czas z 9 letnią córką Jagodą 😊. Początkowo był strach i niepokój. Teraz odcięłam się, i jest mi po prostu błogo. Słuchamy śpiewu ptaków z Jagodą, zadbałyśmy o nasz dom i ogród, jesteśmy ze sobą prawie nieustannie od 20 marca i wszystko wskazuje na to, że nie mamy z tym problemu, ani Ona, ani ja 😁. Rozmawiamy o sytuacji, która się pojawiła, trzeba było pewne rzeczy wyjaśnić, pokazać …, wygląda na to, że moje dziecko ma już „podstawy”, taką mam nadzieję. A ja realizuję swoje projekty, na które zawsze brakowało czasu, siadam na huśtawce i przyglądam się niebu…, i jest mi tak dobrze 😍

    • Ania | 27th Kwi 20

      Cieszę się Pozdrowienia dla WAS

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.