Dlaczego dzieci w paryskiej szkole są grzeczne?

Kiedy przyjechaliśmy do Paryża 5 lat temu mieliśmy tydzień na wybranie szkoły. Nie było szans na przemyślane decyzje. Trzeba było liczyć na szczęście i intuicję 🙂

Zdecydowaliśmy się na szkołę międzynarodową, gdzie uczą się dzieciaki z całego świata.

 

Szkoła międzynarodowa

 

Liczyliśmy, że takie mieszane towarzystwo sprawi, że nasze dziecko nie będzie czuło się wyobcowane. Jak się potem okazało, to była dobra decyzja. W szkole międzynarodowej  każdy jest „inny” , a „inny” oznacza wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju.

Szkoła przyjmuje dzieci z całego świata i zapewnia naukę języków obcych (co w Paryżu nie jest takie oczywiste). Językiem podstawowym jest jednak francuski,  a całość prowadzona jest w oparciu o francuski system (czytaj: surowy).

Tutaj nikt się nad dziećmi nie rozczula. Nie ma żadnych okresów przejściowych i adaptacyjnych dla nowych dzieci. Nawet te bez znajomości języka już pierwszego dnia zostają od 9:00 do 16:30 w szkole. Taka szkoła przetrwania.

Dyrektorka dała nam jasno do zrozumienia, że dla nikogo nie mają taryfy ulgowej, a dzieci musza się uczyć życia i samodzielności. Chcąc nie chcąc wrzuciłam mojego 5,5 letniego syna na głęboką wodę wyposażonego w jedno francuskie słówko: „pipi” (żeby mógł zasygnalizować, że musi iść do toalety).

Jak sobie poradził? Nie mam pojęcia. Ku naszemu ogromnemu zdziwieniu wstawał każdego ranka i szedł dzielnie do szkoły, gdzie uczył się życia 🙂

paryska szkoła prywatna

Na szczęście wkrótce po tym do klasy dołączyła dziewczynka z Niemiec i chłopiec z Japonii. W trójkę było im łatwiej, choć do dziś nie pojmuję, jak udało im się komunikować 🙂

Żadne z nich nie znało słowa po francusku, poza słynnym już „pipi”.  Jak się okazało inni rodzicie też od tego zaczynają edukację językową swoich dzieci.

Zabawne, bo ja uczyłam się francuskiego w liceum i na studiach, ale to słowo poznałam dopiero tutaj w Paryżu wysyłając dziecko do szkoły. Zorientowałam się, że wiem, jak jest po francusku akredytywa nieodwołalna, ale  nie potrafię powiedzieć, że muszę iść do toalety 🙂

Ale wracając do szkoły.

Pierwsze miesiące, to było prawdziwe wzywanie. Wszystko było obce i nieznane i to nie tylko dla dziecka, ale też dla mnie.

Oj długą przeszliśmy drogę, zanim ogarnęliśmy szkolny temat.

Paryż droga do szkoły

Komunikacja

 

Na szczęście nie byliśmy sami. Pamiętam, jak wkrótce po tym, jak dołączyliśmy do szkoły dostaliśmy informację, że będzie klasowe zdjęcie. Wystroiłam mojego syna elegancko, żeby ładnie się prezentował. Nie doczytałam tylko, że tego dnia będzie też sport na stadionie.

Biedak biegał za piłką w szykownej koszuli  podczas, gdy inne dzieci miały strój do przebrania. Kiedy załamywałam ręce nad swoją matczyną nieporadnością M pocieszył mnie: „nie przejmuj się mama, nie było tak źle. Gorzej miała Fee (jego koleżanka Niemka), bo musiała biegać w eleganckiej sukience i lakierowanych bucikach 🙂 ” Nie muszę już chyba dodawać, że zdjęcie było robione PO zajęciach sportowych 🙂  Udało nam się zachować tę chwilę na dłużej 🙂

Cóż –   pomyślałam – nie pierwsza wtopa i nie ostatnia. Oj nie myliłam się 🙂

Wkrótce po klasowym zdjęciu przyszła pora na „bake sale”, czyli szkolną sprzedaż ciast.   Musiałybyście widzieć mnie, jak dumnie wkroczyłam z ciastem do szkoły. Oto jestem-  zorientowana i przygotowana. Moja radość nie trwała jednak długo. Okazało się, że sprzedaż ciast połączona jest z przebierańcami. Wszyscy  – łącznie z nauczycielami – biegali z pomalowanymi twarzami, w perukach i profesjonalnych strojach.

Z przerażaniem spojrzałam w oczy mojego dziecka ubranego w jeansy i sportową bluzę zupełnie niepewna, co tam odnajdę. Odnalazłam jednak niezwykły spokój. Mama nie przejmuj się – powiedział – ja jestem przebrany za siebie 🙂

Kiedy odebrałam go tamtego dnia po lekcjach ze szkoły czekała na mnie kolejna niespodzianka. Okazało się bowiem, że nie wystarczyło tylko upiec ciasto – należało jeszcze zostać tego dnia w szkole i serwować je dzieciom. Nie wiem skąd, ale inne mamy wiedziały 🙂

 

francuska edukacja

Na początku myślałam, że szkoła ma poważne problemy z komunikacją z rodzicami. Wkrótce jednak odkryłam, że jest to celowe działanie. Kontakt z rodzicem jest ograniczony do absolutnego minimum, bo rodzic jest zajęty swoimi sprawami i nie ma czasu na angażowanie się w szkołę!

Szkoła komunikuje się z rodzicem nie za pomocą telefonu, czy maila, jak na XXI wiek przystało, ale za pomocą tzw. cahier de correspondance, czyli zeszytu do korespondencji.  Tak, piszemy do siebie listy 🙂 Powiem tyle: uczy to cierpliwości, jak nic innego 🙂

 

Edukacja po parysku

 

Jak już pisałam we wpisie o paryskich dzieciach paryżanie mają ogromne zaufanie do nauczycieli i takich instytucji, jak szkoły, żłobki, czy przedszkola. Kiedy dziecko osiągnie wiek przedszkolny wchodzi w system. Nikt się tutaj nad tym głębiej nie zastanawia i nie analizuje, czy to dobre, czy nie. Tak było, jest i będzie.

Dzieci oddaje się na wychowanie i uczy samodzielności od najmłodszych lat. Nikogo nie dziwią tutaj wycieczki klasowe (w szkołach prywatnych) na tydzień, czy dwa do Chin, czy USA dla 8, czy 9 latków. Nie wspominając o zielonej szkole 3-4 dniowej dla 4, 5 latków. Rodzicie posyłają dzieci w świat, żeby się życia uczyły. Odwaga, czy głupota?

Jeśli chodzi o nieangażowanie rodzica w sprawy szkoły, to temat jest tak daleko posunięty, że rodzicom nie zawraca się głowy nawet, jak dziecko źle się czuje. Dzieciaki nie raz mi mówiły, że jak ktoś zgłosi Pani, że boli go głowa, czy brzuch to Pani albo odpowiada, że „musisz sobie z tym jakoś poradzić”, albo wysyła do innej Pani po tabletkę przeciwbólową. Rodziców wzywa się tylko w przypadkach szczególnych takich, jak wysypka, czy wymioty.

 

Frekwencja

 

Dzieciaki chyba szybko kalkulują, że nie warto chorować. Obrazuje to imponująca wręcz frekwencja. Nie licząc 2, 3 sezonów tzw. gastro, czyli ogólnoszkolnych wymiotów dzieciaki stawiają się dzielnie w szkole. Nie wiem, czy wynika to z niezwykłej odporności dzieci, czy ze znieczulenia rodziców, ale fakt jest taki, że dzieci szkoły nie opuszczają. Zresztą opuszczanie szkoły wiąże się z ogromnym zaległościami.

 

Zadania domowe

 

Ilość wiedzy,  którą dzieci muszą przyswoić jest przeogromna. Moja 6 letnia córka przygotowuje w każdym tygodniu 3 dyktanda: na francuski, angielski i hiszpański, uczy się wiersza, a do tego ćwiczy czytanie, liczenie  i pisanie w 3 językach. Syn ma dokładnie to samo, tyle, że zamiast hiszpańskiego ma niemiecki. Całe szczęście, że mąż jest z niemieckiego biegły, bo biada mi 🙂

Zawsze wiedziałam, że nastąpi, taki moment, że nie dam rady pomagać dzieciom w lekcjach. Nigdy jednak nie sądziłam, że nastąpi on tak szybko. Szkoda, że mnie nie widzicie, jak przygotowuję moją córkę do dyktanda z hiszpańskiego 🙂 Dla ścisłości dodam, że po hiszpańsku znam kilka słów, choć co tydzień uczę się czegoś nowego 🙂  Szukam słownika z wymową w Internecie i w ten sposób  dyktuje jej  słówka. Jeśli chodzi o dłuższe zdania i wypowiedzi korzystam z pomocy mojej hiszpańskiej koleżanki 🙂

Zresztą nie tylko ja mam problemy z odrabianiem lekcji z dziećmi. Wspomniana koleżanka z Hiszpanii wysyła francuskie wiersze swojej córki asystentce męża, która czyta je i nagrywa na telefon. Ma nawet w swoim grafiku wpisane – poniedziałek czytanie wiersza dla córki szefa 🙂

Odrabianie lekcji jest tutaj sprawą bardzo ważną. W lepszych paryskich szkołach liczba dzieci na jedno miejsce jest tak duża, że jak dziecko już dostanie się do szkoły, to musi mieć dobre wyniki. Kilka słabszych ocen i rodzice dostaną informację ze szkoły, ile jest innych chętnych, bardziej pracowitych dzieci na miejsca ich dziecka.

 

szkoła międzynarodowa w Paryżu

 

Rozmowy kwalifikacyjne

 

To niesamowite, ale w Paryżu o przyszłość dziecka trzeba zacząć dbać, zanim się jeszcze ono urodzi. Wiele ciężarnych mam wpisuje na listę swoje nienarodzone jeszcze dziecko, żeby ustawić się w kolejce do lepszego przedszkola, czy żłobka. Wybór przedszkola ma znaczenie.  Najbardziej prestiżowe szkoły nie przyjmują dzieci z publicznych przedszkoli.

Przedszkole musi być renomowane, a maluch i jego rodzicie muszą przejść pomyślnie rozmowę kwalifikacyjną. O tych rozmowach krążą prawdziwe legendy. Dla przykładu taka: dzieci zamyka się w sali i obserwuje, jak się zachowują. Na środku sali jest dzbanek z wodą i szklanka oraz mandarynki. Dziecko, które naleje sobie wody do szklanki i potrafi obrać mandarynkę przechodzi test. Reszta uchodzi za niezaradne 🙂 Dobrze, że nie próbowałam zapisać mojej córki do tej szkoły, bo ona mandarynek nie jada 🙂

Inna historia, którą opowiadała mi koleżanka to rozmowa z panią dyrektor renomowanej szkoły dla dziewcząt. Pani dyrektor wita się z mamą i z jej córką. Dziecko mówi Bonjour Madame. Wydawać by się mogło, że zachowuje się bardzo kulturalnie i prawidłowo. Otóż okazuje się, że nie. Prawidłowo jest wtedy, kiedy dziecko potrafi dygnąć 🙂 Tak, dygnąć ! Nie potrafiło. Kandydatura odrzucona.

Sami też przeszliśmy 3 takie rozmowy: w przedszkolu córki, w szkole z synem i potem jeszcze raz w szkole z córką. Na szczęście obyło się bez dygnięć i obierania owoców. Wystarczył urok osobisty i referencje:) Polecam też mieć miłą i zorientowaną sąsiadkę!

Kiedy dziecko do szkoły się już dostanie dwie rzeczy są pewne: brud i dyscyplina 🙂

 

Dyscyplina

 

Zacznę od dyscypliny.

Nie wiem, jak oni to robią, ale dzieci w szkole są po prostu grzeczne.

Dziecko rozpoczyna rok szkolny od własnoręcznego podpisania zasad i reguł obowiązujących w szkole.  Nieprzestrzeganie tych  zasad niesie za sobą konsekwencje. Kiedy kolega z klasy M. w nerwach „nazwał” panią – nie wprost, tylko na przerwie w rozmowie z kolegą, co niestety drogą pantoflową do pani doszło – został wydalony ze szkoły! Przy czym obelga jakiej się dopuścił była raczej rangi „świnia”, niż… coś gorszego 🙂

W szkole nie ma przemocy, wyzwisk,  żadnych „trudnych” dzieci, czy innych tego typu problemów.

Dzieciaki nie mogą przynosić niczego poza książkami i zeszytami. Nie ma telefonów, gier i innych gadżetów. Nawet karty z piłkarzami chłopaki wymieniają pod szkołą, bo w szkole nie wolno.  Dzięki temu dzieci na przerwie ganiają po dworze lub grają w szachy! Za dobre zachowanie dostają tzw. bon point – czyli żółte karteczki lub małe obrazki z kotkami, którymi się wymieniają.  5 kotków uprawnia do jednego większego plakatu z kotem. Kto by pomyślał, że takie skuteczne mogą być tak proste rozwiązania.

 

system nagród dla dzieci

Czystość 🙂

 

Co do brudu to sporo o nim pisałam już przy okazji  paryskich chodników.

Niestety chodniki to nie wszystko. Paryż po prostu jest brudny: na chodniku, w metrze, w restauracji, w sklepie i o zgrozo w szkole, nawet tej prywatnej – wszędzie brud. Niestety.

Na ostatnim spotkaniu z Panią w szkole moich dzieci poprosiłam męża, żeby mnie przytrzymał, bo zaraz wezmę ścierkę i zacznę sprzątać 🙂

Pani tłumaczyła, że klasa jest zabałaganiona, bo dzieci lepiły z gliny. Glinę mogłabym strawić, ale cała reszta. Nie chcielibyście widzieć, co wypatrzyłam pod kaloryferem.

Dzieci nie myją rąk przed lunchem, bo podobno  nie ma czasu. Higieny pilnuje się jedynie w okresach gastro, o którym już pisałam.

Do tego notorycznie dostaję karteczkę ze szkoły, żeby sprawdzić głowę dziecka, bo les poux sont de retour . Czy wszy naprawdę nie wiedzą jaka to dzielnica? Ciekawe, czy opłacają czesne, żeby móc żerować na dziecięcych głowach?

Nie wspomnę już o opowieściach dzieci, jak to gonią na urwanie głowy na cantine (stołówkę), żeby dorwać jako tako czysty stolik.

W przedszkolu wcale nie było czyściej. Największym szokiem było dla mnie odkrycie, że dzieci nie mają butów na zmianę. Zima, czy deszcz dziecko cały dzień w butach. Wyobraź sobie 8 godzin non stop w kaloszach! Widok niezwykle powszechny.

Nic dziwnego, że w moim domu pralka pracuje non stop.

A jak to jest w polskiej szkole?

8 komentarzy

  1. super dzieciaczki | 8th czerwiec 17

    Z wielkim zainteresowanie przeczytałam twój artykuł. Inny kraj i już tak inna kultura i zwyczaje i przyzwyczajenia.

    • Ania | 8th czerwiec 17

      Cieszę się, że tekst Ci się spodobał i zapraszam znów.

  2. Ja Zwykła Matkaa | 8th czerwiec 17

    Tekst rewelacyjny, przeczytałam jednym tchem ;). Jednak my Polki to jesteśmy mstki Kwoki. Chyba już we krwi mamy ten niepokój, lęk o własne dzieci. Bardzo ciekawie opisałaś edukację I zwyczaje francuskie. Masz bardzo dzielne dzieci, podziwiam Je. Klaudia

    • Ania | 9th czerwiec 17

      Dziękuję Klaudio. Trochę jesteśmy kwoki :), ale kochane 🙂

  3. Wyrodna Matka | 14th czerwiec 17

    Wow, nie sądziłam, że system szkolny może się aż tak bardzo różnić od naszego. A mówi się, że to polskie dzieci muszą się uczyć zbyt wielu rzeczy, ale z Twojego opisu wnioskuje, że u francuskich jest tego więcej.
    Niesamowite. Mam trochę mieszane uczucia. Brak telefonów, czy dość surowa dyscyplina – to jeszcze do mnie przemawia. Ale z drugiej strony: słaba reakcja gdy dzieci źle się czują, ten wszechobecny brud – tutaj czuję jakiś zgrzyt… Ale ten system, zapewne jak każdy, ma wiele plusów i wiele minusów i już 🙂

    • Ania | 14th czerwiec 17

      Dokładnie tak są plusy i minusy. Na szczęście dzieci są zadowolone i lubią do szkoły chodzić. Czują się tam dobrze. To chyba najważniejsze. Dzieci lubią jasno określone zasady i reguły. Co do czystości. Cóż cały Paryż wymaga porządnego sprzątania 🙂

  4. Magda M. blog | 15th czerwiec 17

    Już wiele razy czytałam na temat francuskiego, a szczególnie paryskiego wychowania i systemu edukacji. Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam i Twój artykuł. Wiele plusów takiego wychowania, ale ciągle uważam, że strasznie tam wieje chłodem!

    • Ania | 15th czerwiec 17

      Obserwuję paryski styl wychowywania dzieci już prawie 6 lat i nie do końca zgadzam się z tym chłodem. Pewnie, że są takie rodziny, gdzie wieje chłodem – ale takie są wszędzie. Czyż nie? Paryskie mamy są naprawdę wspaniałe i troskliwe. Znam takich sporo osobiście. Mają zdrowe podejście do macierzyństwa i sporo dystansu, którego czasami nam Polkom brakuje 🙂 W Paryżu dziecko nie jest w centrum świata. Jest jego częścią i wszystkim wychodzi to na dobre.

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.